facebook
 

Co gdzie kiedy

Nasze wspólne treningi

środa, g. 19.30-20.30 - Szkoła Podstawowa, ul. 3 Maja 23, Niepołomice, zajęcia ogólnorozwojowe na sali gimnastycznej. POTRZEBNA WŁASNA MATA!


piątek, g. 18.30-19.30 - Arena Lekkoatletyczna w Kłajutrening na bieżni, grupa początkująca i zaawansowana.

 

sobota, g. 8.00-10.00 - NLF - Next Level Fitness w Staniątkach - siłownia

niedziela, g. 9.00 - Puszcza Niepołomicka, zbiórka i wspólna rozgrzewka na parkingu z akcesoriami gimnastycznymi przy drodze w kierunku Szarowa.


Składka na cele statutowe Stowarzyszenia: 25 zł miesięcznie lub 120 zł za pół roku.

Zajęcia czwartowe dla początkujących - bezpłatne.

Konto (BNP PARIBAS)
45 1600 1462 1894 6214 7000 0001 (dopisek: składka na cele statutowe, imię i nazwisko, za jaki okres)

 
 

W poszukiwaniu złota - czyli półmaraton w Górach Stołowych

Data publikacji: 2016-03-15 14:00  |  Data aktualizacji: 2016-03-15 14:11:00
W poszukiwaniu złota - czyli półmaraton w Górach Stołowych

Nic nie wskazywało na to, że zimowy półmaraton w Górach Stołowych odbędzie się rzeczywiście w zimowej aurze. Nic nie wskazywało na to, że cała historia skończy się... tak zaskakująco! A wszystko zaczęło się w piątek w południe, kiedy wyruszyliśmy (Aga, Marcin, Marek i ja) w kierunku Kotliny Kłodzkiej. Nazajutrz rano mieliśmy przebiec 21 km po niezwykłych Górach Stołowych.


Schronisko na Szczelińcu powitało nas ciepłą herbatą i gorącą atmosferą. Tego wieczoru każdy pokój tutaj był zajęty - w większości nocowali tu biegacze, którzy jak my, życzyli sobie spokojnej nocy przed startem.
W nocy hulał wiatr - miało się wrażenie, że schronisko zaraz sfrunie z pionowych zboczy Szczelińca. Wiało też i rano, kiedy rozgrzewaliśmy się przed startem - już w Pasterce, nieopodal schroniska. Na linii startu pojawiło się niewiele ponad 450 osób.


Szeroka polana po paruset metrach zamieniła się w niezbyt szeroką ścieżkę. Całe szczęście biegnącą w dół! Na zbiegach czuję się całkiem nieźle i mogę minąć sporo osób. Na pierwszym podbiegu daję się wyprzedzać, z żalem puszczając przed siebie dopiero co wyprzedzonych. Ściągam kurtkę... Naprawdę było aż tak zimno, kiedy czekaliśmy na start? Ściągam rękawiczki. Maszeruję pod górę...


Przez pierwszą połowę dystansu warunki przyzwoite. Śniegu nie ma. Dopiero po około 14 km zaczynają się „schody” - ślisko, sporo błota, głębokie kałuże, które zaliczam jedna za drugą, choć plan jest taki, by jednak je mijać - nie ma gdzie... Patrzę na zegarek - średnie tempo na km nie powala. Myślę o tym, że zaraz wyprzedzi mnie Aga, bo ona to tak lubi zaskoczyć i śmignąć znienacka... Gdzieś przede mną zniknęła dziewczyna, którą chciałam gonić. Prawdę mówiąc, trudno mi określić, w jakim miejscu stawki właśnie się znajduję. Myślę tylko, by zmieścić się w 3 godzinach.
Meta biegu znajduje się na Szczelińcu - na ostatnim kilometrze przed nami sznurek piętrzących się schodków. Noga, za nogą, pod górę. Trochę dłużą się ostatnie-set-metry. Tup, tup, tup. Aż w końcu znajomy płotek, róg schroniska z napisem „gorąca czekolada”! I za chwilę - mam go! Medal na szyi! Wiatr mocno dmucha. Chowam się w pokoju.
Zupełnie zaskoczona czytam wiadomość sms od kolegi: „Brawo! Trzecie miejsce! Będzie pudło!”. Nie chce mi się wierzyć, idę więc się rozglądnąć, czy Aga, Marek albo Marcin już są na mecie. Wszyscy potem spotykamy się w schronisku. Zmęczeni odkładamy wczoraj zaplanowane na „po biegu” zwiedzanie okolicy. Rzeczywiście okazuje się, że będę musiała pojawić się na dekoracji, choć ciągle trudno mi w to uwierzyć. Mając jednak parę godzin luzu wybieramy się na kawę do Nowej Rudy, do zupełnie niezwykłej kawiarni. Tu właściciel raczy nas pyszną kawą i wyśmienitymi lodami. Po deserze ruszamy na obiad. Na pasta party, zorganizowanym dla biegaczy w Pasterce, całkiem niezły popas! Zazwyczaj po zawodach musimy zadowolić się miską makaronu, okraszoną jakimś sosem. Tu - chciałoby się napisać - szwedzki stół! Kasza, makaron, ryż - do wyboru, sos taki, siaki, jakieś posypki, rybka lub mięsko, kilka surówek. Można śmiało uzupełniać węglowodany i inne ważne składniki, które wyczerpaliśmy podczas biegu. W wielkim namiocie, przy długich stołach zasiedli biegacze i dzielą się wrażeniami z przebytej trasy. Na koniec czekało na nas jeszcze mnóstwo atrakcji, jak np. koncert w schronisku w Pasterce, my jednak poddaliśmy się zmęczeniu i ruszyliśmy w drogę powrotną do schroniska na Szczelińcu.

 



W małym podsumowaniu trzeba wspomnieć, że nie każdy z nas był pewnie zadowolony ze swego wyniku, być możne można było pobiec lepiej, być może... Ale na pewno dla każdego z nas był to wybitnie udany weekend, ze względu na... wzajemne miłe towarzystwo, dużo śmiechu i serdeczności. No a ja znalazłam swoje „złoto” - choć medal teoretycznie był brązowy :)

Paulina Szelerewicz-Gładysz - czas: 02:24:50, miejsce open: 49, miejsce open K: 3, miejsce w kategorii K30 - 1.
Marek Porębski - czas: 02:44:24, miejsce open: 160, miejsce open M: 152, miejsce w kategorii M40 - 36.
Agnieszka Bydoń - czas: 03:01:33, miejsce open: 271, miejsce open K: 29, miejsce w kategorii K30 - 18.
Marcin Ścigalski - czas: 03:06:21, miejsce open: 292, miejsce open M: 261, miejsce w kategorii M40 - 69.

 

Zimowy Półmaraton Gór Stołowych odbył się 30 stycznia 2016 r.

 

Tekst: Paulina Szelerewicz-Gładysz

"Niepołomice Biegają"

 
 

Strona została sfinansowana ze środków FIO