facebook
 

Co gdzie kiedy

Nasze wspólne treningi - UWAGA TYMCZASOWE ZMIANY!

wtorek, g. 18.00-19.15, joga dla biegaczy, sala w Przylasku Rusieckim, obowiązują zapisy!;


środa, g. 19.30-20.30 - sala gimnastyczna Szkoła Podstawowa im. Króla Kazimierza Wielkiego, ul. 3 Maja 23, Niepołomice (OBECNIE TRENINGI PRZENIESIONE NA ARENĘ LEKKOATLETYCZNĄ PRZY UL. SZKOLNEJ, ŚRODA, G. 19.00-20.00; potrzebna mata!);

 

piątek, g. 18.00 - NOWOŚĆ! Grupa początkująca, Arena Lekkoatletyczna przy ul. Szkolnej;


piątek, g. 19.00 - STAŁA ZMIANA! Arena Lekkoatletyczna przy ul. Szkolnej; 

 

sobota, g. 8.00-10.00 - NLF - Next Level Fitness w Staniątkach - siłownia (TYMCZASOWO ZAWIESZONE DO WRZEŚNIA, INFORMACJE O ZAJĘCIACH ZASTĘPCZYCH PODAWANE BĘDĄ NA BIEŻĄCO);

niedziela, g. 9.00 - Puszcza Niepołomicka, zbiórka i wspólna rozgrzewka na parkingu z akcesoriami gimnastycznymi przy drodze w kierunku Szarowa (BEZ ZMIAN);

 
 

Być jak Marian Nowotny

Data publikacji: 2020-07-01 07:00  |  Data aktualizacji: 2020-07-01 07:55:00
Być jak Marian Nowotny

Był mroźny styczniowy poranek trzy lata temu. Na termometrze -20 stopni. Marian Nowotny nie mógł odpuścić. Umówił się z Ilyą Markovem, trenerem grupy Niepołomice Biegają, że przyjdzie na swój pierwszy trening biegowy.

Głupio byłoby zawieść takiego człowieka – wicemistrza olimpijskiego, mistrza Europy i świata w chodzie sportowym. Członkowie grupy Niepołomice Biegają spotykali się ze swoim trenerem co niedzielę w Puszczy Niepołomickiej na długie wybiegania.

 

Tego dnia ze względu na temperaturę stawili się jedynie najwytrwalsi. I Marian. Niewysoki, drobny mężczyzna, starszy od pozostałych. Patrząc na niego, nikt by jednak nie zgadł, że ma już 67 lat. Wyglądał znacznie młodziej.


Kiedy Marian dołączył do naszej grupy biegowej już na pierwszym treningu przekonałam się, że to twarda sztuka. Robiłam sobie akurat mocniejsze wybieganie i ktoś cały czas trzymał się blisko, utrzymując moje dość wysokie tempo – opowiada o Marianie Agnieszka Bydoń, jedna z najszybszych zawodniczek grupy Niepołomice Biegają. Próbowałam go zgubić przyspieszając, ale bezskutecznie. Dobiegłam do punktu końcowego, a on tuż za mną. Zasapany podbiegł do mnie wtedy i powiedział: Przepraszam, że ci tak siedziałem na ogonie, ale bałem się, że się zgubię. Nie wiedziałam wcześniej, że nie zna terenów, po których biegamy. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, ile ma lat! Od tego czasu, kiedy startujemy w tych samych zawodach, czuję oddech Mariana na plecach. Stanowi mocną grupę pościgową, tym samym zmuszając mnie do znacznie większego wysiłku. Żartobliwie mówię o nim, że jest moim osobistym motywatorem – śmieje się Agnieszka.


Niezwykle skromny i życzliwy wobec innych, jest ważną postacią dla każdego członka grupy. Co roku odbiera wyróżnienia podczas uroczystej gali Szacunów, corocznej nagrody społeczności miejscowych biegaczy. Jego niezwykła radość z biegania, energia, a także wymierne sukcesy nie mogą pozostać niezauważone.


W tym roku Marian wygrał między innymi rywalizację w kategorii „Inspiracja dla innych”. Dlaczego inni głosują na Mariana? „Marian nieustająco inspiruje i daje nadzieję, że na emeryturze będzie można jeszcze aktywnie żyć i być zdrowym, realizującym swoje pasje człowiekiem” – czytamy w uzasadnieniach. „Styl biegania, radość i energia jest godna pozazdroszczenia. A ilość młodszych osób, które wyprzedza - zdumiewająca.” I tak dalej, i tak dalej. I co roku nieustający zachwyt jego osobą.

 

 

Druga tegoroczna wygrana dotyczyła sukcesów sportowych i zajmowanych przez Mariana miejsc na podium. Marian jest jednym z najbardziej aktywnych biegaczy spośród nas. Dla niego weekend bez startu w zawodach jest weekendem straconym. Według niego to nic niezwykłego zaliczyć zawody w sobotę, następne w niedzielę, albo jedne rano, a drugie po południu, potrafi także podczas tych samych zawodów pobiec na dwóch dystansach, jeśli tylko uda się zegrać godziny startów odpowiednio w czasie. Od początku 2020 roku już 8 razy plasował się w pierwszej trójce najlepszych zawodników w swojej kategorii wiekowej. A zapewne kiedy czytacie ten artykuł, przytoczone dane będą już nieaktualne.


Marian zawsze cenił sobie sport – opowiada rodzina. Już jako młody chłopak grał w piłkę nożną w zespole „Promień” w Mikluszowicach. Potem praktycznie nie rozstawał się ze swoim rowerem, którym jeździł do i z pracy. Gdy przeszedł na emeryturę, szukał jakiegoś zajęcia. Wtedy w okolicy otwarto lodowisko i tak Marian założył łyżwy. Niestety przyszła wiosna i… lodowisko zamknięto. A może by tak spróbować jazdy na rolkach? – pomyślał wtedy. Od tego czasu samotnie przemierzał ścieżki Puszczy Niepołomickiej, dopóki nie zagadnął go instruktor jazdy na rolkach Henryk Olszowski z Kłaja. Zaczęły się bardziej profesjonalne przygotowania oraz starty w zawodach i zarażanie swoją pasją wszystkich dookoła, zaczynając od córki, a na wnukach kończąc.


Marian ma czwórkę dzieci: dwóch synów i dwie córki, do tego siedmiu wnuków i cztery wnuczki. Najstarszy wnuk ma 19 lat i jeździ z dziadkiem na rolkach, młodsi też brali udział w zawodach na rolkach, a dwójka z nich, Maja i Maks, zdobyli tytuły mistrzów Małopolski juniorów w tej dziedzinie. Syn Dominik miał inną pasję – biegał, potem dołączył młodszy Jarosław i to on namówił ojca do treningów biegowych. Wskazał klub i trenera, i tak Marian trafił do nas, do Niepołomice Biegają.


Marian przebiegł kilka maratonów na rolkach, parę razy mocno poobijał się na przewrotkach, miał kontuzję kolana, zaczął więc biegać, bo to wydawało mu się mniej kontuzyjne – wspomina początki biegowej kariery Mariana Ilya Markov. Od trzech lat robi super postępy w bieganiu, ma piękne życiówki na 10 km i 21 km. Nie każdy młodszy może się takimi pochwalić! – dodaje trener.


Z okazji 70 urodzin Marian sprawił sobie fantastyczny prezent. Postanowił przebiec swój pierwszy maraton: 42 km i 195 m zaliczył w czasie 4:33:52.


Ustawiliśmy się z Marianem na starcie – wspomina Paweł Żak, który biegł z Marianem. Pierwsze 25 km były dość spokojne, ale potem Mariana zaczęły łapać skurcze, ja walczyłem z kontuzją kolana. Przechodziliśmy więc do marszu, podziwialiśmy widoki Malagi, by później znów biec. I tak w kółko. Na kilka kilometrów przed metą Marian jednak zapomniał, ile ma lat i zdał sobie sprawę z tego, że dystans maratonu już się kończy, a on ma jeszcze sporo paliwa w baku. Mocno przyśpieszył, a ja miałem problemy, by dotrzymać mu kroku. W przerwach między skurczami Marian osiągał tempo poniżej 4:50 min/km, a nawet chwilami 4:30 min/km! Zaczęliśmy wyprzedzać innych biegaczy z ogromną prędkością. Miny wyprzedzanych maratończyków – bezcenne! – komentuje Paweł.


Na Maratón de Málaga w Hiszpanii Marian pojechał z ekipą Niepołomice Biegają. I z żoną Wiesławą, która choć sama nie biega, to zawsze wspiera Mariana we wszystkich jego pasjach. Dokumentuje jego starty, tworzy posty na facebooka, kontaktuje się z członkami ekipy przez Messengera, odpowiada na komentarze, jeździ na zawody. Prawdziwa menedżerka. Bardzo szybko wniknęła w nasze biegowe towarzystwo i stała się wsparciem nie tylko dla Mariana, ale także dla nas. Wiesia zagada, wysłucha, pocieszy i zawsze przygotuje jakieś pyszności na imprezy, na które zresztą Marian sam nas wyciąga na jego działkę.


Oglądam fotoalbum, który Marian dostał na urodziny od swojej rodziny. Na okładce Marian z ręką uniesioną w górę w geście triumfu. Biegnie do mety wymarzonego maratonu ulicą wysadzaną drzewami palmowymi, z mnóstwem kwitnących kwiatów czy też krzewów po bokach. Wspaniała sceneria. Czy to zwieńczenie kariery Mariana, której poszczególne etapy oglądam w rodzinnym albumie? Półmaraton po Puszczy Niepołomickiej, Bieg Skawiński, Bieg o Pierścień św. Kingi w Bochni, Bieg rodzinny w Kłaju, Bieg Dobczycki, Półmaraton Wielicki i wiele, wiele więcej. Marian nie odpuści żadnemu biegowi w okolicy. Wszystkie starty zilustrowane zdjęciami i krótkimi opisami. Na końcowych stronach Zurich Maraton de Malaga. To samo zdjęcie, co na okładce, znalazło się również na końcu ścieżki biegowej Mariana. Na pewno jednak nie jest to ostatni biegowy akcent w jego karierze. Choć narzeka, że regeneracja po treningach czy startach nie przebiega już tak szybko jak jeszcze 2-3 lata temu, to jestem przekonana, że nie odpuści i za rok będziemy trzymali w rękach kolejną fotoksiążkę z zawodów. Przecież Marian już zapowiedział, że maraton w Hiszpanii nie będzie jego ostatnim, a przeskoczenie do starszej kategorii wiekowej - M70 daje mu jeszcze większe szanse na zawody zakończone sukcesami, czyli miejscami na podium. Coś czuję, że to będzie jego rok!

 


Najważniejsze jednak z tej opowieści o Marianie jest to, że jest niezwykle skromnym, a jednocześnie życzliwym człowiekiem. Wiem, że jak pokażę mu ten artykuł i poproszę o autoryzację, to uśmiechnie się zawstydzony i powie, po co to, dlaczego o mnie tyle pisać.


Wtedy wytłumaczę mu, że chciałam się podzielić jego historią, by zainspirowała innych, bo nas – biegaczy - jego osoba nieustająco zachwyca i nam imponuje. Spróbuję przekonać, że warto innym pokazać, że wiek nie jest przeszkodą w niczym. Że nawet po 70-stce można realizować swoje marzenia i pasje, i nie poprzestawać na tym, co się już w życiu przeżyło. To nie tylko dla nas, znacznie młodszych od Mariana ludzi, bardzo ważna lekcja.


Wtedy Marian zapewne odpowie, że to przecież nic takiego, to jego całe bieganie, że on po prostu jak spada mu ciśnienie krwi, to idzie do lasu pobiegać i wtedy czuje się lepiej…


Ale sami oceńcie, czy nie warto było tej historii opowiedzieć innym?

 

Tekst: Kamila Gruszka

 

Artykuł ukazał się w Gazecie Niepołomickiej.

 





 
 

Strona została sfinansowana ze środków FIO