facebook
 

Co gdzie kiedy

Nasze wspólne treningi

środa, g. 19.30-20.30 - Szkoła Podstawowa, ul. 3 Maja 23, Niepołomice, zajęcia ogólnorozwojowe na sali gimnastycznej. POTRZEBNA WŁASNA MATA!


piątek, g. 18.30-19.30 - Arena Lekkoatletyczna w Kłajutrening na bieżni, grupa początkująca i zaawansowana.

 

sobota, g. 8.00-10.00 - NLF - Next Level Fitness w Staniątkach - siłownia

niedziela, g. 9.00 - Puszcza Niepołomicka, zbiórka i wspólna rozgrzewka na parkingu z akcesoriami gimnastycznymi przy drodze w kierunku Szarowa.


Składka na cele statutowe Stowarzyszenia: 25 zł miesięcznie lub 120 zł za pół roku.

Zajęcia czwartowe dla początkujących - bezpłatne.

Konto (BNP PARIBAS)
45 1600 1462 1894 6214 7000 0001 (dopisek: składka na cele statutowe, imię i nazwisko, za jaki okres)

 
 

Barcelona w pigułce, czyli dwa słowa o miejscu, z którym można się zaprzyjaźnić

Data publikacji: 2016-04-20 11:00  |  Data aktualizacji: 2016-05-16 11:33:00
Barcelona w pigułce, czyli dwa słowa o miejscu, z którym można się zaprzyjaźnić

Dziś swój własny bieg maratoński ma każde większe miasto w Europie. Jednak tylko niektóre z nich potrafią wykorzystać fantastyczne walory turystyczne, zaplanować interesującą trasę imprezy, zebrać na starcie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy zawodników i… pozwolić im przez kilka biegowych godzin zapomnieć, co tu robią.
Jedną z takich maratońskich perełek starego kontynentu jest Barcelona… i dlatego właśnie tam postanowiliśmy rozpocząć naszą biegową wiosnę.


Miejsce magiczne samo w sobie, do tego stopnia, że niektórzy pukali się w głowę, słysząc, że chcemy tracić tam czas na bieganie. Ale może zacznę od początku…


Barcelonę można smakować na wiele różnych sposobów, my podjęliśmy próbę połączenia wycieczki turystycznej ze startem w 39 Marató Barcelona.


Wszystko oparliśmy na założeniu 5-dniowego wyjazdu, dopasowanego do atrakcyjnych cenowo połączeń lotniczych ze stolicą Katalonii. Tak krótkie ramy czasowe i podstawowy cel, jakim był start w niedzielnych zawodach, nie pozwoliły na zbytnie turystyczne "rozpasanie”.


Mogliśmy „zaliczyć” miasto albo zdecydować się na kilka atrakcji, resztę zostawiając sobie na następny raz. Jesteście ciekawi co wybraliśmy?


Proszę bardzo, oto dania z naszego „menu”:
- piątek i niedziela to wieczorne spacery po mieście
- sobota i wtorek to poranne spacery po mieście
- poniedziałek to spacery po mieście od świtu do… wtorku


Rozczarowani? Ja absolutnie nie!


Sagrada Familia? Tak! Park Güell? Tak! La Ramblas? Pewnie, że tak! Mecz Barcelony 6:0? Tak! Regionalne bary tapas? Tak! Magiczna Barri Gothic? Tak, w dzień i w nocy! I jeszcze wiele innych wspaniałych miejsc, które pojawiły się na trasie naszych spacerów planowo czy też zupełnie przypadkowo…


Był spontaniczny, sobotni minimaraton na ostatnich kilometrach trasy z 1992 roku, z metą na stadionie olimpijskim, była kilkugodzinna „wyspacerowana” opowieść polskiej przewodniczki o historii miasta, były gołąbki w polskim barze zlokalizowanym nieopodal Camp Nou, były nocne tańce w kameralnej knajpce, hiszpańska gitarra w cieniu ceramicznych jaszczurek Gaudiego, wreszcie były „Hej Sokoły” odbijające się od śpiących kamienic mistrza… Czegóż chcieć więcej na ten pierwszy raz?


Wróciłem spełniony, ale i głodny kolejnego spotkania… Dziwne prawda? Ale to właśnie cała Barcelona, nie masz jej dość i ciągle chcesz więcej…


A maraton?… To doświadczenie zespołowej jedności i wspólnej radości na mecie… Nieustanne wsparcie, znajome twarze pojawiające się co jakiś czas na naszej drodze. Uwierzycie, że osoby z naszej ekipy niebiegnące maratonu spędziły pół słonecznego, niedzielnego dnia w metrze, przemieszczając się po mieście i dopingując „swoich” niestrudzenie, na całej trasie biegu?!


Byliśmy widoczni w naszych kolorowych, niepołomickich koszulkach, zaprojektowanych specjalnie na tą imprezę przez Paulinę, koleżankę z grupy. Ludzie robili sobie z nami fotki i poklepywali po ramieniu unosząc kciuk do góry… Fantastyczne uczucie!


Ale o tym wszystkim można by było pisać i pisać… Musicie sami spróbować takiej mieszanki sportu, turystyki i wypoczynku. Gdyby ktoś planował w kolejnych latach podobną wyprawę, chętnie podzielimy się naszymi doświadczeniami, a może i dołączymy do Was, żeby kontynuować tak wspaniale rozpoczętą z tym wyjątkowym miastem znajomość? Któż to wie?
 
Marcin Ścigalski
„Niepołomice Biegają”



 
 

Strona została sfinansowana ze środków FIO