facebook
 

Co gdzie kiedy

Nasze wspólne treningi

wtorek, g. 18.00-19.15, joga dla biegaczy, sala w Przylasku Rusieckim, obowiązują zapisy!


środa, g. 19.00-20.30 - sala gimnastyczna Szkoła Podstawowa im. Króla Kazimierza Wielkiego, ul. 3 Maja 23, Niepołomice;

 

piątek, g. 8.15 - Puszcza Niepołomicka, zbiórka  na parkingu przy barze Smak

niedziela, g. 9.00 - Puszcza Niepołomicka, zbiórka i wspólna rozgrzewka na parkingu z akcesoriami gimnastycznymi przy drodze w kierunku Szarowa.

 
 

Niepołomice Biegają w Dalmacji

Data publikacji: 2017-10-27 10:00  |  Data aktualizacji: 2017-10-27 10:32:00
Niepołomice Biegają w Dalmacji

Najpierw Drezno, potem Koszyce, w zeszłym roku Toskania, w tym Dalmacja - tradycją stały się już jesienne integracyjne wyjazdy grupy "Niepołomice Biegają" na zawody organizowane w ciekawych miejscach w Europie. To upodobanie do biegowego zwiedzania zatacza coraz szersze kręgi. Były więc też wyjazdy w mniejszym gronie do Barcelony, Aten, Lizbony, Budapesztu, na Węgry, do Czech, w Dolomity czy Alpy Bawarskie. Coraz częściej łapiemy się na tym, że podczas tych wypadów zawody biegowe schodzą na dalszy plan. Świadczy o tym też relacja Marcina Ścigalskiego z Chorwacji.


"Zamknijcie na chwilę oczy i wyobraźcie sobie chorwackie krajobrazy... Co widzicie? Tłumy turystów, kamienie albo beton pod ręcznikiem, sznur samochodów przemierzający ciągnące się wzdłuż plaży ulice, kramy uginające się pod ciężarem kolorowych owoców, gorące powietrze falujące leniwie ponad powierzchnią ziemi, wszechobecny gwar, zgiełk i nastrój wakacyjnej fiesty. 

 

A teraz pstryk - przenosimy się szybciutko w czasie. Mamy drugą połowę października, tłocznie oliwek pracują 24h na dobę, w szklanych gąsiorach dojrzewa rakija, a słońce chowa się za widnokrąg w okolicach godziny 18... Zapraszam Was do zupełnie innego świata, innego kraju, innych wrażeń.



Jedziemy samochodami 800 km przez Czechy, Austrię, Słowenię. Potem jeszcze bez mała 500-kilometrowa podróż na południe, aż do Splitu, największego miasta Dalmacji. Górskie przełęcze witają przymrozkami i mgłą. Trzeba nieco zwolnić. Ostatni, pięciokilometrowy tunel wprowadza nas do innego świata. Temperatura gwałtownie rośnie, słońce oślepia oczy, atmosfera w busie zaczyna szybko oscylować w kierunku euforii, czujemy wiatr od morza. 


Do Splitu docieramy nad ranem. Koło godziny 9 temperatura zdążyła podskoczyć ponad granice 20 st. C. Parasole, urokliwa knajpka przy portowej promenadzie... Kawusia i śniadanko w promieniach słońca szybko stawiają nas na nogi. Tutaj pierwsza ciekawostka - w Splicie ciągle czuć nastrój wakacyjnego luzu, nie ma tłumów, ale jest sporo turystów i wszystkie okoliczne atrakcje stoją otworem jak w samym środku sezonu. Warto zatem rozważyć wizytę na wybrzeżu poza czasem wakacyjnym, w spokoju, ale ciągle urlopowej atmosferze i wspaniałej „letniej” pogodzie.

 


Ordynujemy zatem krótkie zwiedzanie starówki i ruszamy dalej do celu naszej podróży, malowniczego miasteczka Omiś.

Poza sezonem historyczna Jadranska Magistrala to wspaniała odmiana od zamkniętej w górskich wąwozach autostrady. Noga z gazu, za oknem cudowne widoki na wybrzeże i oddalone od stałego lądu wyspy. Zapominamy o zmęczeniu sycąc oczy wspaniałymi widokami. Docieramy do pensjonatu w godzinach południowych, rozdzielamy pokoje, przenosimy bagaże i nie myśląc o jakimkolwiek odpoczynku ruszamy na plażę.

 

 

I tu czeka nas kolejna, miła niespodzianka w postaci ciepłej wody. Morska kąpiel po trzynastogodzinnej podróży wyciąga zmęczenie i skutecznie odświeża. Październik ponownie pokazuje swoje zalety w stosunku do czasu letniego. Jest przyjemnie ciepło, woda ma temperaturę wyższą niż Bałtyk w szczycie sezonu, a na plaży jak okiem sięgnąć nie widać żywego ducha. Wśród oliwnych drzew krzątają się ludzie zrywający dojrzałe owoce, na rozgrzanych murkach wygrzewają futro zblazowane kocury, woda rytmicznie pluska zaczepiając o belki drewnianych pomostów... Trafiliśmy do raju.

Z pobliskich zabudowań dolatuje zapach przyrządzanego obiadu, więc żołądek domaga się czegoś więcej niż bananów, kabanosów i wczorajszych bułek. Ruszamy do miasteczka na śródziemnomorski obiad. Spacer wzdłuż brzegu, a potem już tylko wąskie, brukowane kamieniami uliczki, małe placyki i zaułki zastawione stołami kameralnych restauracji, przytłumiony gwar rozmów, brzęk kieliszków - wszystko składa się na sielski obraz popołudniowej sjesty. Jedyne, co zwraca uwagę, to brak tabunu turystów. Bez problemu znajdujemy miejsce dla kilkunastu osób, co w sezonie byłoby zapewne sztuką trudną do wykonania. Uśmiechnięty i wyluzowany kelner zestawia dla nas wzdłuż ulicy kilka stolików, przynosi „wypaśne” menu i szklaneczkę rakii na powitanie dla każdego. Rozmawiamy, śmiejemy się, planujemy... Nikt nie zdradza jakichkolwiek oznak zniecierpliwienia, zamówione przysmaki sprawnie pojawiają się przed naszymi oczami. Zapachy potraw mieszają się z aromatem trunków, pobudzając apetyt. Wszystko smakuje wyśmienicie. Chwilo trwaj!!!

Zwiedzanie ograniczamy do naszej miejscowości i najbliższej okolicy, nastawiając się bardziej na chłonięcie atmosfery miejsca niż zaliczanie kolejnych pozycji z przewodnika.

 


Przełom rzeki Cetiny wpadającej szafirową wstęgą do morza, skaliste urwiska udekorowane wstążkami wodospadów, zawieszona na skałach piracka twierdza, maleńkie zatoczki z krystaliczną wodą ukryte w załomach skalistego wybrzeża, miasteczka zapomniane przez turystów z lokalnymi przysmakami, oliwa i rozliczne alkohole stojące przy domach na maleńkich stoliczkach, zachęcające do degustacji i kupna. Czasem przejedzie jakieś auto, odezwie się koza czy pies, dzieciaki z plecakami wyjdą ze szkoły. Co jakiś czas zawieje ciepły wiatr, przynosząc zapachy śródziemnomorskiej roślinności. Na krzewach czerwienieją rozerwane promieniami słońca dojrzałe granaty, których pestki rozpływają się w ustach delikatną falą słodyczy. Chciałoby się tu pomieszkać dłużej - takie komentarze słychać najczęściej.

 

 

Za pensjonatem odkrywamy cudowną zadaszoną altanę z dużym stołem, dobrze wyposażoną kuchnią i sporym kamiennym paleniskiem. Wszystko tylko czeka na zagospodarowanie i wypełnienie zapachami przyrządzanych potraw. Najlepszym pomysłem wyjazdu okazują się wspólne zakupy, gotowanie i wieńczące wszystko biesiady. Wyprawy na lokalny targ, wybór mięs, ryb, warzyw i trunków, a potem przygotowywanie z nich, w chlebowym piecu, wyjątkowych potraw. Nasza grupa zamienia się w wesołą kompanię, która pod wodzą wprawnego kucharza osiąga mistrzostwo smaku bawiąc się przy tym wyśmienicie. Po obiedzie czas na relaks nad brzegiem morza, pływamy, drzemiemy, czytamy książki, rozmawiamy, żartujemy. Tak powinien wyglądać prawdziwy wypoczynek. Tego dnia o północy startuje dystans 100 km i dwójka naszych chłopaków. Ostatnie przygotowania, uściski i poklepywania. Odwozimy ich na miejsce zbiórki i w ten oto sposób zaczynają się nasze zawody.

 

Tu w zasadzie można byłoby wszystko zakończyć, dodając jedynie, że nazajutrz podzieleni na dwie grupy realizujemy cel wyjazdu, czyli start w imprezie DALMACIJA ULTRA TRAIL na kolejnych dystansach 60 km i 20 km. 

 

 


Ale jak tu kończyć opowieść kiedy dalej świeci słonko, wieje wiaterek, a widoki, jakie mamy okazję oglądać wspinając się po górskich zboczach, podobnie jak dobrze zaopatrzone punkty żywieniowe, skutecznie zniechęcają do szybszego biegania. I znów, nawet podczas sportowej rywalizacji, zwycięża otaczający nas wokoło nastrój luzu i spokoju. Wszyscy z uśmiechem na ustach docierają do mety, tym samym godnie reprezentując nasze miasto.

 

 

Nazajutrz dzień upływa pod znakiem aktywnego wypoczynku. Wieczorem kończymy wyjazd huczną plenerową imprezą, odbywającą się w naszej przydomowej altanie w akompaniamencie deszczu i burzy. Nikt nie zwraca na to jednak uwagi, słychać jedynie zachwyty i komentarze, że nawet w tym względzie natura dostosowuje się tutaj do potrzeb ludzi. Noc jest dla deszczu idealnym czasem.

 

Szczerze polecam Wam jesienne wyprawy w tym właśnie kierunku. Czeka tam prawdziwy relaks i wypoczynek.

 

P.S. Pozdrowionka dla Nino, tajemniczego właściciela sklepu z lokalnymi, ekologicznymi pamiątkami, pilnie strzeżonego przez burego kota i policyjny radiowóz :D"

 

 

 

 

Więcej zdjęć z wyjazdu:
Autorstwa Pauliny: https://photos.google.com/share/AF1QipMsnYKu_UKQ-A16Uq3ag3V-awxVeB6nbSftqXippPFA_FSrKMsn38nFJB9TH6U7WQ?key=ai1pYkJjRWJ4TU1oNWU2anI5MnlnVTlGek1YcWFR
Autorstwa Marcina: https://drive.google.com/drive/folders/0BzPdsqQ-R0m5YmZiM1d0bzRlNmM

Autorstwa Kamili: http://bit.ly/DUT_BarŚwiat

 

Za pomoc w organizacji wyjazdu podziękowania kierujemy do Pana Burmistrza Romana Ptaka oraz do Urzędu Miasta i Gminy Niepołomice

 
 

Strona została sfinansowana ze środków FIO